Kwaśniewski: Mieliśmy presję liberalną na węgierskich wyborców
Lokale wyborcze na Węgrzech czynne były w niedzielę od godz. 6:00 do godz. 19:00. Po zamknięciu lokali wyborczych rozpoczęło się liczenie głosów. Na Węgrzech nie prowadzi się badań exit poll. Wiadomo już natomiast, że frekwencja w tegorocznych wyborach była rekordowa. O godz. 18:30 frekwencja wynosiła 77,8 proc. – podało Narodowe Biuro Wyborcze (NVI). W wyborach parlamentarnych w 2022 r. końcowa frekwencja wyniosła 69,59 proc.
– Przebieg wyborów był nadzwyczaj spokojny. Mieliśmy co prawda ponad 600 incydentów wyborczych, ale były to drobne incydenty, które nie odbiegają od normalnego zachowania w dniu wyborów. Jednocześnie mamy spektakularną frekwencję. Nasi obserwatorzy odwiedzili 40-50 proc. wszystkich okręgów wyborczych i zewsząd raportowali ogromną aktywność wyborców. Było czuć mobilizację Węgrów. W wielu komisjach frekwencja przekraczała 50 proc. już około południa – mówi w rozmowie z DoRzeczy.pl prezes Instytutu Ordo Iuris mec. Jerzy Kwaśniewski, który przebywa na Węgrzech, gdzie współprzewodniczy misji obserwatorów, kontrolujących przebieg wyborów parlamentarnych.
"Nie da się ukraść wyborów"
Prezes OI podkreślił także, że węgierski system wyborczy jest praktycznie "nie do złamania". – System wyborczy nie ulega zmianom od wielu lat. Zresztą sam Peter Magyar mówił jeszcze kilka miesięcy temu, że system wyborczy na Węgrzech jest nie do złamania i nie da się ukraść wyborów. To naprawdę sprawnie działająca machina. Warto też zauważyć, że żadna z partii nie wnosiła też znaczących protestów wyborczych w czasie kampanii. Do Sądu Najwyższego Węgier dotarło dwa dni temu 65 protestów wyborczych, wobec stu sprzed czterech lat. Z reguły protesty dotyczyły braku równowagi w mediach – tłumaczy.
Kwaśniewski: Liberalna presja na wyborców
Jednocześnie mec. Kwaśniewski zwrócił uwagę na presję liberalną wywieraną na węgierskich wyborców. – Jeżeli można mówić o jakichś problemach związanych z wyborami na Węgrzech, to chodzi przede wszystkim o międzynarodowe oddziaływania na wielu poziomach. To, co budzi zastrzeżenia, to skala presji liberalnej na wyborców węgierskich. Przepisy wprowadzone przez Unię Europejską w istotny sposób wpływają np. na zasięgi w mediach społecznościowych, a na Węgrzech Facebook jest jedynym medium społecznościowym o powszechnym zasięgu, bo X tu nie istnieje. Jeżeli Meta wprowadza zmiany wymuszone przez UE, a Fidesz dostaje komunikaty o zmniejszeniu priorytetów w ramach feedu, to to po prostu wpływa na przebieg kampanii wyborczej. To coś, z czym wszystkie państwa, włącznie z naszym, będą musiały sobie poradzić. To przyczynek do zastanowienia się, co zrobić z tą zewnętrzną ingerencją – mówi.